Ostatnie zmiany dotyczące nowych regulacji prawnych, które zaserwował nam rząd nie wzbudziły szczególnego entuzjazmu wśród obywateli. Podwyżka podatku Vat i ograniczenia w Programie Rodzina na Swoim to zmiany, za które zapłacą przeciętni podatnicy. Jako przeciwwagę resort gospodarki zaproponował całkowitą likwidację spreadów walutowych ustalanych przez banki. Niektórzy uważają, że takie radykalne rozwiązanie przysporzy rządowi zwolenników przed nadchodzącymi wyborami.
Tym razem nowe zmiany w przepisach miałyby odciążyć posiadaczy kredytów walutowych jednocześnie ograniczając zyski banków. Ustalając obecnie spread walutowy, banki nie muszą stosować się do żadnych odgórnych regulacji prawnych, ponieważ takowe nie istnieją. Stwarza to oczywiście, w niektórych przypadkach, okazję do nadużyć i nadmiernego zawyżania kursów walutowych, które z kolei zawyżają wysokość miesięcznych rat spłacanego kredytu.
Kredytobiorcy od dawna skarżą się na taki stan rzeczy, a w zeszłym roku zapadł pierwszy nieprawomocny wyrok Sądu Ochrony Klienta i Konkurencji, który orzekł na niekorzyść banków. Po stronie kredytobiorców opowiedział się również Wiceminister Gospodarki, który chce, aby poprzez odpowiednie regulacje prawne, ostatecznie zlikwidować kontrowersje jakie budzi spread walutowy narzucany klientom przez banki. Projekt zakłada, że raty kredytu powinny być spłacane po kursie NBP, a nie kursie bankowym. Bankowcy uważają, że ten skrajnie radykalny projekt jest nie do przyjęcia, ponieważ banki zaopatrują się w walutę po kursach obowiązujących na rynku międzybankowym, a nie w NBP.
